Grafika
 
     
   
 
 
     

   
 

 
     
   
 
Moja wersja ,,Wind of change"

1.
Dlaczego tyle zła
Ten świat w sobie ma
Nikt nie zmienia go na lepsze
Paleta czarnych barw
Oplata dzisiaj nas
Nikt nie pyta już:Dlaczego?

Każdy nowy dzień
I każdy słońca blask
Nadzieję niesie nam na lepsze
Wierzymy mocno w to
Że w sercach tli się wciąż
Dobro które już nie zgaśnie

Ref:
Dzisiaj
Przyszła chwila,ta na którą czekał cały świat
Chwila w której wszystko w Twoich rękach jest
Wiec nie zmarnój jej

2.
Przed siebie idziesz wciąż
Z nadzieją patrzysz w dal
Bo zmienić pragniesz świat na lepsze
W swym sercu miłość masz
Obdarzasz ludzi nią
Rozpraszasz nocy mrok miłością

Ref:
Dzisiaj...

3.
A kiedy w gorszy dzień
Ktoś zechce zniszczyć nas
Ty zbudzisz w sobie dawną moc
Niezniszczalnym staniesz się
Pokażesz światu jak pokonać zło
Jak silna miłość Twoja jest

Ref:
Dzisiaj...

 
     
   
 
                                    
Do ojca którego nie było

 

Ojcze, powiedz mi gdzie byłeś, gdy stawiałem pierwszy krok?

Czy nie powinieneś przy mnie stać?
Wtedy, gdy za szkołą, na boisku
Pierwszy pot i łzy
Pierwsza krew zamiast rosy płynęła
Moja krew

Choć w ciemnych kontach szkolnych korytarzy nie raz pytałem kumpli:
,,Jak to jest, ojca obok siebie zawsze mieć?"
Nie wiem tego do dziś

Ojcze!
Tyle lat czekałem abyś staną u mych drzwi
Mijały dni i noce
Bezpowrotnie mijał czas, nie zapukał nikt
I tylko bezsensowna pustka głuchych dni nie daje spać

Za stołem, przy butelce spotykałem cię
Gorzałka-twoja wybranka
Wykreśliła mnie z twej pamięci bezpowrotnie już

Czy trudno jest pamiętać o tym, że się syna ma?
To pytanie zadaje sobie od ponad dwudziestu, już lat
 
     
   
 
Wszystkie       prawa do niniejszych utworów zastrzeżone!!!
 
     
   
 

 

Dla Ciebie

 (do melodii ,,Przeżyj to sam")

1.
Przez życie idziesz w samotności
W swych małych dłoniach ściskając strach
Gdziekolwiek jesteś w dzień czy w nocy
Z Twych jasnych oczu sączą się łzy
Ktoś czasem Ciebie cicho spyta:
Co jest powodem Twych gorzkich łez?
A Ty z oddali czasem krzykniesz
Takie jest życie,taki mój los

Ref:
Podaj swą dłoń,podaj swą dłoń
Nie odrzucaj mego serca już
Ja chcą bardzo z Tobą być

2.
Widziałem dzisiaj w Twoich oczach
Iskierki gwiazd,płomyki dwa
I jeden szczegół wzrok mój przekór
Na Twoich ustach uśmiechu blask
A chwilę potem usłyszałem
Twój dźwięczny głos,słodziutki dźwięk
W przypływie wielkiej fali uczuć
  Wziąłem gitarę,zacząłem grać

Ref:
Podaj swą dłoń,podaj swa dłoń
Nie odrzucaj mego serca już
Ja chcę bardzo z Tobą być
 
     
   
 
Epitafium dla brata

Był kiedyś taki ktoś

Jeden z nas,nasz brat

Dziewiętnaście mgnień wiosny

Dziewiętnaście szybko przeżytych lat

 

Odchodząc tak nagle,tak bez porzegnania

Zostawiłeś dom

Nie patrząc za siebie odszedłeś stąd

I tylko stara gitara w koncie wyciera gryfem kurz

Nie mówiąc nic nikomu

Zamknąłeś za sobą ostatnie drzwi

A za nimi nie ma już nic

 


 
     
   
 

Rozstanie

Pewnego pochmurnego dnia została sama

Stała na peronie wpatrując się w dal

Wagony pomknęły w dal

Zabrały go ze sobą w nieznany świat

Po jej policzkach spłynęły łzy

Kilka chłodnych kropel

W których zamknęła swój ból, tęsknotę i żal

Nie chciała tego co się stało

Lecz on tak chciał, jej kochany anioł

Wybrał inne życie, inny los

Pochmurne niebo nad jej głową płakało razem z nią

A ona pusty peronem sama szła

Została sama

Czy zobaczy jeszcze kiedyś go?

 
     
   
 
Grafika
 
     
   
 

Nasza Ewangelia

Tak wiele dni na kartach życia zapisał Los
Tylko Ty wiesz ile z nich malował tęczą
A ile obmył gorzką łzą
Tylko Ty pamiętasz ile dni rozjaśniał słońca blask
A ile utonęło w szarych chmurach kiepskich chwil

Na szarych kartach życia Los wytyczył szlak
Droga po której miałeś iść za dnia
W spokoju i ciszy własnych marzeń
Nagle Golgotą życia stała się

Przyjaciel niczym Piotr wyparł się Ciebie
Ktoś inny Judaszem stał się,zdradzając Cię
Gdy chciałeś odrodzić się
Jak Feniks z popiołów wstać
Niczym Didymos Tomasz nie uwierzyli Ci

Na kartach Twojej ewangelii sam pisałeś życia treść
W kiepskim pamiętniku powiązałeś strzępy wspomnień
W cierniową koronę swoich cierpień
Wplotłeś kilka dobrych chwil

Królem,panem swojej egzystencji jesteś dziś
W cierniowej koronie na sercu
I krzyżem życia na barkach swych
Przez życie na swoją Golgotę idąc co dnia
,,Eli lana sabahtani" wołając nie raz

 

 Gryfino 29 października 2010 r.


 
     

   
 

,,Nie z dobrych chęci rodzi się poezja...

 

...z nadmiaru siły się rodzi..."


 
     
   
 

Złe wspomnienia

Zaszczuty przez własne serce niespełnioną miłością
Siedzę pogrążony w zimnej pustce codziennej egzystencji
Przegranym sprawom z pogardą przypatruję się
Przechlapałem swój dobry czas

Już przestaję wierzyć w miłość
Enigmatyczne wspomnienia zaskakują mnie
Pamięć pięknych chwil rozpłynęła się jak mgła
Rozwiana przez poranny wiosenny wiatr

W mym umyśle same złe wspomnienia ostały się
Jakby miniony czas w kamieniu wyrył je 

 

Uśmiech

 Zza lasu wyszło słońce
Leniwie rozkłada na łące promienie swe
Z uśmiechem wita Cię
To dla Ciebie wyjrzało zza obłoków
Byś uśmiechnęła się do tych, którzy kochają Cię

Wiosenne słoneczko ogrzewa serce Twe
Topi ostatni zimowy chłód
Niech Twoje serce również uśmiechnie się
By mogło mocniej zabić, gdy przyjdzie na miłość czas

Uśmiechnij się do mnie, chociaż raz
Tylko oto proszę Cię dziś

 

                    (Tęcza)

W kolorach tęczy utoną świat
Wielobarwne ramię objęło horyzont
Spięło dwa odległe krańce
Połączyło serca dwa

Po dywanie siedmiu barw
Z sercem na dłoni do Ciebie pragnę biec
Chciałbym być dobrym duchem w życiu Twym
Powiedz, że też tego chcesz

Barwy tęczy niech prowadzą nas
Do szczęśliwych przeżyć, lepszych dni
Zróbmy całemu złu na złość
I z tęczowym uśmiechem przeżyjmy życie swe

 

 

 

Taka muzyka

Kolejna nuta o miłości
Wyrwana z gitarowych strun
Jeszcze jeden radosny akord
Zagrany tylko dla tej jedynej
Szczęśliwe dzwięki płyną szerokim strumieniem
Do tej, którą wybrało nieomylne serce

Palce na strunach zdarte do krwi
Gryf powoli zamienia się w pył
Lecz melodia ciągle brzmi
Teraz grają ją serca dwa
Niepokorni myśliwi szukający miłości

Nuta goni nutę
Akord za akordem gna
Płynie radosna melodia
Szczęśliwy to czas

 

 

ŚPIEW

Czy słyszysz wokół ten szum?

To las nuci swą pieśń

Drzewa dla Ciebie śpiewają dziś

W zimowy wieczór, gdy chłód przenika ciało Twe

A serce w samotności drży

W ten świąteczny wieczór

Drzewa niosą kolęd znajomy ton

Gdzieś wysoko pośród konarów drzew

Młody ptak nie może spać

Światła miasta w jego oczach odbijają się

Z oddali niesie się ciepły kolęd ton

Gdzieś wysoko na pochmurnym niebie

Księżyc patrzy na świat

Na twarzy ma smutek, a w oczach łzy

Choć dookoła ma tysiące gwiazd

On ciągle jest sam

Razem z wiatrem nuci kolędy

Dla Ciebie człowieku

Wiatr niesie radość i radosny śpiew

25 grudnia 2009

 
     
   
 
                      
                         (Burza)

Ciemnoszare złowrogie chmury zakryły wiosenne niebo
Pierwsze krople deszczu zrosiły trawę uginając jej zdzbła
Gdzieś za horyzontem słychać pierwsze odgłosy burzy
Pioruny, strzały Boga, co chwila rozdzierają niebo na pół
Szaleńczy wiatr ugina konary drzew
Z głuchym trzaskiem łamiąc je

Pierwsze gromy spadają na mój ogród
Nie mają litości dla kwiatów i drzew
Kielichy tulipanów pełne wody do ziemi chylą się
Przed burzą czując respekt i strach

Zdradziecki wiatr ze złością wyrywa stary dąb
Symbol siły, który miał tu wiecznie stać
Powalony mocarz, niczym pokonany król
Pod topór kładzie głowę swą

Burza-kara mojego Boga za pychę, za zło
Piorun-miecz katowski, który dziś uderzy w czyjś kark

 

Wiatr,trawa i kwiat

Smutną balladę gra jesienny wiatr

Szelestem pożółkłych liści niesiony śpiew

O tym,że tuż obok Ciebie

Gdzieś pod Twoimi stopami

Uschnięta trawa woła do nieba o deszcz

Prosi ciemne chmury

Choć o jeden promień słońca

Ten jeden uśmiech,który pozwoli znów żyć

Złamane łodygi uschniętych kwiatów

Już nie czekają na deszcz

Od dawna nie pragną słońca

Nic nie zwróci życia im

A wiatr dalej niesie melodię swą

Nie woła o słońce

Nie rozproszy czarnych chmur

         

 Wieczór

Świat otula biały puch
Zimowa biel i za oknem mróz
A w rodzinnym domu przy kominku
Ktoś nakrywa stół
Za chwilę zabłyśnie pierwsza z gwiazd
I zabrzmi kolęd wesoły ton
Na znak miłości przełamią się opłatkiem
I złożą życzeń moc

W ten niepowtarzalny wieczór
Dla zagubionych i zbłąkanych
Znajdzie się miejsce przy stole tym
To magiczny czas                   

 Wędrówka

Krętymi ścieżkami życia przyszło nam iść.
Czasem pod górę, zawsze pod wiatr,
Przed siebie szliśmy, co dnia.
Choć po twarzach zacinał deszcz.
Z chórami aniołów nie śpiewał nikt.
Nawet niebiańskie dzwony biły tylko na trwogę.
Dźwięczne harfy grały smutne melodie.
Ale nikt nie przejmował się tym.

W deszczowe dni i pochmurne noce.
Wciąż nowe wyzwania rzucał nam Los.
Stawialiśmy im czoła zaciskając pieści swe.
Groziliśmy pięściami niebu, gdy gromy spadały na nasze łby.
Nawet Wszechmogący nie dał rady nam.
Nasz upór podziwiał z niedowierzaniem świat.

Gdy przyszła chwila oddechu, moment spokoju.
Padliśmy zdyszani, bez ducha wręcz.
Doszliśmy do celu, osiągnęliśmy swój szczyt.
Lecz zdziwienie nasze było wielkie.
Gdy się okazało, że przed nami ktoś już tu był.

Radości ze zwycięstwa nie odczuwał nikt.
Bo zbyt wiele kosztował nas sukces ten.
Zbyt wielu oddało swoje życie za marzenia.
Które nigdy nie spełniły się .

 

 

 Wiersz

Rozproszone przez wiatr wspomnienia
Rozsypane w pamięci, rozbite w pył
Dzisiaj poskładać chcesz w jeden ciąg
Pozamykać nie potrzebne drzwi
By strach zostawić za progiem
Niech odejdzie precz

Na świat otwierasz okno
Niechaj spłyną dziś ku Tobie
Dobre duchy pięknych lat

Powiedz swoim wrogom:
Srał was pies!
Do przyjaciół zaś skieruj
Dobrych, ciepłych słów moc:
Jesteście wielcy i wspaniali

 

                       
Oddam wszystko za...
Wszystkie swoje wiersze oddam za jeden uśmiech Twój
Każdą swoją na papier przelaną myśl
Ofiaruję w darze za każdy Twój przyjazny gest
Wszystkie słowa płynące z Twych ust
Zamienię w cudowną baśń
A baśń w piękną rzeczywistość
Daj mi szansę bym mógł, chociaż raz powiedzieć Ci:
,,Kocham Cię!!!"

Każda moja niepokorna myśl
Każdy pochopny gest
Niech spłoną na ofiarnym stosie
Niechaj zmienią się w przyjazny gest

Oddam swe najlepsze dni i lata
Za jeden dotyk Twoich dłoni
Proszę Cię, pozwól mi, chociaż jeden raz
Zamknąć Twoją dłoń w klatce moich rąk
KOCHAM CIĘ!!!

 

 

 

 


 
     
   
 
                

Wczoraj odnalazłem stary album ze zdjęciami
Pożółkłe fotografie dawno pokrył, grubą warstwą kurz
Niektóre twarze, choć tak bliskie i znajome
Dawno temu, do nikąd zabrał czas

Beznamiętnie przeglądam fotki
Niektóre z nich uwieczniły tych, których nie chcę znać
Są zbyt obcy mi
Nazbyt obojętni tak

Jest pośród wszystkich fotografii
Tylko jedna, która cieszy mnie
Uroczą twarz na niej uwiecznił ktoś
Na tym zdjęciu jesteś Ty

 


Armagedon
Niepewnie wstaje nowy dzień
Powoli podnosi powieki swe
Wystrzał złowrogich dział
Przerywa jego sen
Serca ludzi zalewa gniew i strach
Ten dzień i to miejsce to Armagedon
Którego nadejście zapowiedział Bóg

Gdy swoimi skrzydłami obejmie świat
Nadejdzie ostateczny czas
Nie będzie jutra
Nie będzie też nas

Czerwono-krwisty Armagedon
Ubrany w śmiertelną biel
W objęcia nicości popchnie świat
Do tanga straceńców porwie nas

 

Życie
Dom którego nie ma
Przyjaźń która odeszła
Miłość która nigdy nie przyszła

Życie
Kilka szalonych chwil na dragach
Ciągły ból głowy i wieczny kac
Jeden ostry zakręt za którym wszystko inne jest

Życie
Setki przejechanych kilometrów
Ciągłe ucieczki,wciąż nowe miejsca
A w nich od nowa zaczyna się coś

Życie
Kręta droga do góry,na szczyt
A meta dla wszystkich w tym samym miejscu jest
Nisko,na dole,dwa metry pod ziemią,w głąb

Z serca cierń

Z głębi serca wyrwany ostry cierń

Okrutna samotność dawno temu wbiła go tam

A serce krwawiło co dnia

Lecz nadszedł ten dzień, radosny moment

W którym moje oczy pierwszy raz zobaczyły Cię

A uszy usłyszały Twój głos

Roztopiłaś mojej duszy chłód

Z serca wyrwałaś cierń

Delikatny dotyk Twojej dłoni otarł moje łzy

Teraz wiem gdzie moje miejsce jest

Zamiast cierni teraz Ciebie w sercu mam

Koisz ból, łagodzisz życia trud

Dodajesz sił gdy słabnę

Podnosisz gdy opadam na dno

Z serca wyrwałaś cierń

Na jego miejscu zasadziłaś piękny kwiat

Tym kwiatem jesteś Ty


 

 Wiara Nadzieja Miłość

Wyszedłem wczoraj przed dom
Chociaż było ciemno, zobaczyłem je
Wiara, Nadzieja i Miłość ulicami szły
Za nimi, ukradkiem podążała złowieszcza Zdrada
W swojej dłoni ściskała Gniew
Ciskała nim we wszystko dookoła
W ludzkie serca wbijała ból
Każdą duszę chłodem przeszywała na wskroś

Wiara w sercach ustępuje miejsca Nadzieji
A Nadzieja w Zwątpienie zamienia się
Zdrada i Gniew jak rodzeństwo razem
Podążają przed siebie niestrudzenie

Opuszczona Miłość w błocie nienawiści tonie dziś
Zapomniana i zdradzona roni gorzkie łzy
Brakuje dla niej miejsca w sercach
Brakuje jej w nas

 
     
   
 

Gdzie serce,tam dom

Gdzieś daleko stąd

Tam gdzie słońce budzi dzień

Tam jest nasz dom

Ostatni spokojny ląd

Prawdziwa Oaza Spokoju

Pośród wzburzonych życia fal

 

To jest to miejsce

Do którego wracają nasze wspomnienia

Bo przecież serce zostało tam

A dom jest tam gdzie ono jest

 

            7 maja 2009

W tamten deszczowy dzień on do pociągu wsiadł.

Nie oglądał się za siebie,nikt nie żegnał go.

Gdzieś odeszli ci,których przyjaciółmi zwał.

W przedziale przez okno sam oglądał świat.

A w pamięci miał obrazy tamtych miejsc.

Które teraz zostały daleko stąd.

W oczach pojawiły się łzy.

Gdy pamięć odtworzyła twarze ludzi.

Dla których dotąd żył.

Każdy kilometr wielkim ciężarem był.

W sercu pojawił się ból w duszy żal.

Mijały minuty,godziny,mijał czas.

Gdzieś daleko w tyle został dom.

On w ciszy i milczeniu połykał tęsknoty ból.

Telefon w plecaku milczał też.

Nikt nie wołał za nim,nikt nie zatrzymał go.

Odjechał sam w szeroki,nieznany świat.

Chmurka

Jestem małą chmurką, która dryfuje po niebie

Z wiatrem tańczę na szczytach najwyższych gór

W konarach drzew co noc kładę się do snu

Razem z ptakami szybuję na ich skrzydłach

Jestem obłokiem i z góry patrzę na świat

Uwolniłem się z martwej cielesnej powłoki

Którą zamroził na zawsze czas

Jestem duszkiem lekkim niczym mgła

Padający deszcz łagodnie oczyszcza mnie

Teraz jestem tylko tam

Gdzie sięga wasza pamięć i bezbłędna myśl

W pogodny dzień spójrzcie w niebo

Tam wysoko pośród białych chmur będę też i ja

 

Był taki czas

Gdy mieliśmy po kilkanaście lat

A przed nami stał otworem świat

Mieliśmy plany i marzenia

Które brutalnie zweryfikował czas


Mieliśmy wielkie plany

Genialne nasze pomysły zaskakiwały świat

Każdy królem życia był

Każdy wygrywał to, w co grał


Aż pewnego pochmurnego dnia

Bladym świtem ktoś

Zburzył nasz spokojny świat

Obrócił wszystko w pył


Został tylko w sercach żal i gniew

I bezsilna złość

Mordercy dziecięcych marzeń

Na szaro pomalowali świat

Kazali wreszcie dorosnąć

I zagrać w ich grę

Grę w życie

Pamiętam, był taki czas

 

Zwyciężaj

Pokonać strach,zwyciężyć zło

Zerwać kajdany,zburzyć mur

Masz do tego prawo

Znajdź w sobie tę siłę

Odkryj w sobie tę moc

Która poprowadzi Cię

Powiedzie do zwycięstwa

Nim nastanie ostatni zmierzch

 

Podejmij wyzwanie i walcz

Gdy upadniesz to wstań


Daj nadzieję na jutro

Niech słoneczny wstanie świt

Pokaż światu na co Cię stać

Pokaż jak wielką siłę w sobie masz

Walcz i zwyciężaj


 

 

 Nie trać nadziei

 

Kolejny utopiny w smutku dzień

Brak nadziei i wiery wyczuwalny jest

Jak powiew zimnego wietru

Jak zacinający w twarz deszcz

 

Proszę,nie zamykaj się w sobie

Otwórz swe serce dla tych

Którzy do niego chcą wejść

Otwórz przed nami swój świat

 

Damy Ci wiarę i nadzieję na jutro

Pomożemy przez każdy zakręt przejść

Wyjdziemy na prostą,damy siłę Ci

Byś dumnie przed siebie szła

 

Jesteś przecież z nami

Bo tego chciał Bóg

Jesteśmy z Tobą

 Bo wciąż o Tobie pamięta ktoś

Pamiętam ja

You'll never walk alone

Gdzie jest ten świat bez wojen i zdrad?

Wciąż drogą niepewną,wyboistą i krętą

Przed siebie mkniesz co dnia

Nie oglądasz się za siebie bo nie zostawiłeś nic

Szukasz drogowskazów lecz nie znajdujesz ich

A te które mijasz i tak nie prawdziwe są

 

Nie wskażą Ci drogi nawet ci

Co przed Tobą tym szlakiem szli

Nie powiedzą dokąd prowadzi wybrany szlak

Gdzieś w głębi duszy mapę drogi masz

Chociaż nie znajdziesz na niej nic prucz białych plam

To i tak wiesz dokąd chciałbyś dojść

 

Idziesz przed siebie nieustannie co dnia

Mając bagaż pełen wspomnień i marzeń

Podążasz do celu który daleko jest

Ale wiesz,że dojdziesz i spełnisz marzenia swe

 

Gryfino,niedziela 8 sierpnia 2010 r.